Niepozorna figurka z kasztanów może stać się znakiem rozpoznawczym zbrodni. W powieści „Kasztanowy ludzik” Sørena Sveistrupa właśnie taki przedmiot prowadzi śledczych w stronę zagadki, której początek może sięgać wydarzeń sprzed roku. Książka została zaprezentowana w cyklu „Nie tylko nowości, czyli Bibliotekarz poleca”.

Duński autor sięga po to, co miłośnicy skandynawskich kryminałów od lat cenią w tym gatunku: niepokojącą tajemnicę, wyrazistych bohaterów i atmosferę, która gęstnieje wraz z kolejnymi odkryciami. To propozycja dla czytelników znających twórczość Stiega Larssona, ale też dla tych, którzy dopiero szukają drogi do mrocznych opowieści z północy.

Ślad prowadzący do dawnej sprawy

Przy ciałach ofiar morderca pozostawia kasztanowe ludziki. Policjanci muszą ustalić, czy te osobliwe znaki łączą zabójstwa ze sprawą zaginięcia córki minister. Dziewczynka zniknęła rok wcześniej i została uznana za zmarłą, a do jej porwania ktoś się przyznał. Śledztwo stawia jednak pod znakiem zapytania winę osoby, która wzięła na siebie odpowiedzialność za uprowadzenie.

Zagadka nie jest jedynym ciężarem, jaki dźwigają prowadzący dochodzenie. Każde z nich ma również własne problemy, które mogą utrudnić pracę, jeśli wpłyną na ocenę faktów. Sveistrup splata więc kryminalną intrygę z portretami postaci, dbając przy tym o język opowieści. Całość zanurza w ponurym, jesiennym nastroju, dzięki któremu dziecięca zabawka nabiera złowieszczego znaczenia.

Źródło: facebook.com/mbpsiemianowice